SPORT: Obóz narciarsko-naukowy Austria 2009
Obóz narciarsko-naukowy w Austrii
Pomimo trudności ze skompletowaniem ekipy, która miała uczestniczyć w obozie narciarsko-naukowym w Alpach Austriackich, udało się i wyruszyliśmy na „podbój” stoków! Jednak niestabilne warunki śniegowe panujące niemal w całej Europie trzymały nas w napięciu praktycznie do ostatniego tygodnia. Na szczęście mróz przyszedł, śnieg poprószył, a armatki zrobiły swoje. Sprawdziło się, że na Gerlitzen (Austria) można liczyć. Wyjechaliśmy w nocy z 11/12-go grudnia 2009 roku. Obóz narciarsko-naukowy, w którym uczestniczyło 8 osób z Zespołu Szkół Ogólnokształcących w Pawłowicach był współorganizowany w ramach projektu Sherpa Winter Academy wraz z chorzowskim „Katolikiem”. Podróż przebiegła sprawnie i na miejscu byliśmy już w południe 12 grudnia. Hotel Alpinum, w którym nocowaliśmy, położony był na wysokości 1500 m n.p.m. i jedynym sposobem dotarcia do niego była kolejka górska. Po rozlokowaniu się w pokojach przyszedł czas na posiłek i spotkanie integracyjne. Każdy już z niecierpliwością oczekiwał na następny dzień „białego szaleństwa”. Pomimo że nie wszystkie wyciągi działały, to do czynnych tras nie można było mieć zarzutów. Dobrze przygotowane, naśnieżone, brak kolejek na wyciągach, idealnie umożliwiały uprawianie zimowych sportów. Przed pięćdziesięcioosobową grupą pod okiem instruktorów narciarstwa i instruktora snowboardu czekało sześć dni doskonalenia swoich umiejętności.
Uczestnicy obozu przeszli krótkie „testy” swoich umiejętności i zostali przyporządkowani poszczególnym grupom, kwalifikujących ich do odpowiedniego poziomu zaawansowania: od początkujących do zaawansowanych. Można by pomyśleć, że grupa dla początkujących stawiała pierwsze szusy nieporadnie na stoku. Nic bardziej mylnego. Uczestnicy reprezentowali wysoki poziom swoich umiejętności, których sami instruktorzy się nie spodziewali. Wszyscy wykazywali wielkie zaangażowanie i „wolę walki”. Mimo że każdy dzień był nie lada wysiłkiem, bo na stoku spędzaliśmy po 6-7 godzin przy temperaturze, która dochodziła nawet do -20 stopni Celsjusza, to każdy wyczekiwał następnego dnia. Instruktorzy w ciekawy, fachowy i zróżnicowany sposób prowadzili zajęcia, co było dodatkową motywacją. Każdy z uczestników miał możliwość sprawdzenia się, doszkolenia oraz bycia skomentowanym na podstawie materiału filmowego zbieranego w czasie zajęć na stoku. Zajęcia kończyły się zaliczeniem poszczególnych elementów narciarskich i snowboardowych.
Należy tu wspomnieć, że siły zawdzięczaliśmy również serwowanemu jedzeniu niczym z „kuchni mamy”. Nie mogliśmy się najeść racuchami i naleśnikami serwowanymi na ciepło na śniadania, były też hamburgery - nie takie z byle fastfood”u – domowe, doprawione, z chrupiącymi frytkami. Dbano również o sposób podawania potraw, jak na przykład pieczeń wjeżdżająca na salę z oprawą zimnych ogni.
Wieczorami odbywały się spotkania z instruktorami, turnieje gier zręcznościowych, w których zresztą nasi uczniowie dominowali. Wszyscy uczestnicy obozu przygotowali również materiały filmowe podsumowujące wyjazd.
Każdy dzień to dzień dużych postępów w nauce jazdy na nartach… Aż chciałoby się rzec, by miało to również odzwierciedlenie w nauce innych przedmiotów szkolnych… Nie da się ukryć, że w ostatnich dniach nasze grupy wyróżniały się na stoku. Przodowaliśmy zarówno jeżeli chodzi o organizację i zdyscyplinowanie na stoku, jak również w technice i staranności wykonywania ćwiczeń. Grupa zaawansowana – była już klasą samą dla siebie. Aprobatę tych słów wyrazili nawet studenci AWF Katowice, oklaskując naszych wykonujących trudne technicznie elementy jazdy funcarving. W przedostatni dzień jazdy odbyły się zawody w slalomie gigancie. Rywalizowali zarówno narciarze, jak i snowboardziści. Rywalizacja była zacięta, a czołowe miejsca naszych narciarzy: Klaudii Kierpiec - klasa 3d - 1 miejsce w kategorii kobiet i Kamila Grzegorczyka - klasa 2c - 1 miejsce w kategorii mężczyzn, świadczą o tym, że uczniowie naszej szkoły godnie reprezentowali nas podczas pobytu w Alpach.
Należy również wspomnieć, że współpraca z chorzowskim „Katolikiem” była udana i mamy nadzieję, że zaowocuje jeszcze niejednym przedsięwzięciem.
Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy i tak nadszedł dzień wyjazdu - 19 grudnia 2009 r. Mam nadzieję, że niektórzy myślą już o wyjeździe w przyszłym roku i zachęcą także innych uczniów naszej szkoły do uprawiania zimowego szaleństwa.
Arkadiusz Przybyła







